Józef Zapędzki

sale konferencyjne | Przepisy Kulinarne | Microsoft Józef Zapędzki jechał do Meksyku bogatszy o doświadczenia tokijskich Igrzysk. W Japonii - po siedmiu latach startów i uporczywego treningu - nie wypadł najlepiej, zabrakło dla niego miejsca w „dziesiątce" czołowych strzelców. Oswoił się jednak z atmosferą wielkiej imprezy, podpatrzył rywali, ich technikę i sposób zachowywania się na strzelnicy. Notatnik pęczniał od zapisów. Zapędzki analizował każdy szczegół, n potem godzinami to powtarzał na wrocławskiej strzelnicy. Druga olimpiada zdjęła z niego pęta debiutanta. Nie był już nowicjuszem, był starszy od kilkunastu rywali nie tylko metryką, ale i startem w Tokio. To liczyło się najbardziej, choć w międzyigrzyskowym antrakcie dziurawił już tarczę na tyle celnie, by zdobyć tytuł mistrza Europy i wicemistrza świata... Wylosował nieźle. Na sąsiednim stanowisku miał strzelać Koreańczyk, który jednak nie stawił się na strzelnicy. Dobrze. W czterosekundowych seriach łatwo bowiem wpaść w rytm „podpowiadacza" i zatracić własne, ćwiczone latami tempo strzałów. A w tej konkurencji ważna jest niemal zegarmistrzowska precyzja. Przed pierwszym strzałem Zapędzki celuje 1,7 sek., zaś każdy następny pocisk wylatuje z jego pistoletu po zaledwie półsekundowym oczekiwaniu.
szkoły językowe wrocław | płyty warstwowe | kredyty na mieszkanie