W 1952 roku

gabinet stomatologiczny | Meble | projektowanie stron W 1952 roku były to jeszcze marzenia zupełnie nierealne. Dobrze, że w ogóle pojechał do Helsinek. W tym roku bowiem obok egzaminu sportowego musiał zdawać jeszcze jeden - stokroć ważniejszy - maturalny. Obiecano mu, że będzie składał egzamin dojrzałości wcześniej, już w zimje. Gdy nadejdzie wiosna, nic wtedy nie przeszkodzi mu w przygotowaniach do Igrzysk. To było rozwiązanie trudnego problemu. Kiedy jednak przebywając na zir mowym zgrupowaniu wkuwał bez opamiętania, bo termin maturalny zbliżał się coraz bardziej, pokazano mu drzwi. Ktoś gdzieś przypomniał sobie, że ten Sidło to przecież miał nie tak dawno perypetie ze szkołą. Podobno więcej chodził na wagary aniżeli na lekcje. A jeżeli tak, to nie ma dla niego miejsca na zgrupowaniu. O tym, że obiecano mu składać egzamin w okresie zimowym, wszyscy nagle jakby zapomnieli. „Jak zdasz maturę, to może pojedziesz do Helsinek!" - powiedziano na pożegnanie. Tego się nie spodziewał. Był zdruzgotany, bliski rozpaczy. Ale trwało to krótko. „Jeszcze zobaczymy" - powiedział na odchodne. Co jednak przeżywał? Pomyśleć tylko: olimpiada, ta wymarzona, wyśniona olimpiada, staje się nagle złudnym mirażem, fatamorganą. Co gorsza, precz poszły też wszystkie przywileje, jakie dawał spertowcom pobyt na zgrupowaniu. Zakwaterowanie, lepsze wyżywienie, stała opieka lekarska. To nie były na pewno sprawy bez znaczenia.
Fundacja Cor Infantis | płyty warstwowe | tanie loty