Pozycjonowanie stron. | modlitewnik siłownia |
W 1964 roku powołano go do ekipy na Igrzyska Olimpijskie w Tokio, później wrócił z medalami z mistrzostw świata i Europy, a z Olimpiady w Meksyku przyjechał ze złotym medalem. Był wówczas jedynym mistrzem olimpijskim spoza Warszawy, a zarazem pierwszym złotym medalistą w historii wrocławskiego sportu. Czuł, że sprawdził się ostatecznie, mógł zejść z areny u szczytu sławy. I chyba postąpiłby właśnie w ten sposób, gdyby nie dowcipnisie, którzy zaczęli mu zaglądać do metryki i wymyślać od weteranów. Tego już było za wiele. Z dnia na dzień podjął decyzję, postanowił przygotowywać się do startu w Monachium...
Dostał paszport, krawcy uszyli na miarę ciemnoniebieski garnitur olimpijczyka. Marzył skrycie o brązowym medalu, wiedział, że stanie do trudniejszej rozgrywki niż w Meksyku. Najgorszy kłopot sprawiała ręka. Dolegliwości po niedawnym wypadku samochodowym nie ustąpiły całkowicie. Jeszcze na tydzień przed startem ból promieniował, paraliżował mięśnie. Zapędzki zaciskał zęby i stosował terapię treningu. Dzień po dniu cztery godziny na strzelnicy zrobiły swoje, ból przestał dokuczać. Ale na kilkadziesiąt godzin przed startem - nowe zmartwienie. | |
|